Sąsiad, którego nie miało być

Kiedy mąż wyjeżdża w delegację, a ty przypadkiem spotykasz na klatce nowego sąsiada, jedna rozmowa to za mało. Coraz częściej szukasz pretekstu, by go zobaczyć.
Dzień, w którym zaczęło się palić
Ta historia nie zaczyna się od mocnego dotyku ani od gorącego spojrzenia. Zaczyna się od zapachu kawy, który sączył się z mojego mieszkania w sobotni poranek, i od dźwięku wiertarki za ścianą. Mąż, Marek, właśnie wyjeżdżał na dwutygodniową delegację do Gdańska. Miałam zostać sama w naszym małym mieszkanku, wśród znajomych ścian i wspólnych zdjęć.
Kiedy wyszłam z kluczami do kosza, na klatce schodowej stał obcy facet. Wysoki, z ciemnym zarostem, w podkoszulku, które opinało mu ramiona. Trzymał w ręku pudło z narzędziami.
— Dzień dobry. Przeprowadzam się na trzecie piętro — powiedział, uśmiechając się, a ja poczułam, jak coś we mnie drgnęło. Patrzyłam na jego ręce, na palce, które trzymały pudło, i nagle wyobraziłam sobie, jak dotykają mojej skóry.
— Dzień dobry — odpowiedziałam, udając nonszalancję. — Ja jestem Marta, mieszkam tu od lat.
— Piotr — rzucił, przeciągając samogłoski. — A to wszystko moje. Dosłownie wszystko. — Zaśmiał się, ale w tym śmiechu było coś więcej. Pustka w moim żołądku nagle wypełniła się ciepłem.
Kawa i przypadkowe spotkania
Następne dni były usłane pretekstami. Zaczęłam wychodzić na balkon częściej, niż to konieczne, przypadkiem o tej samej porze co on. On też nie był obojętny. Czasem stał w oknie, patrzył na mnie, a potem spuszczał wzrok, jakby się wstydził.

Pewnego popołudnia spotkaliśmy się w windzie. Jego koszulka pachniała potem i drzewem, a ja wbijałam wzrok w ziemię, żeby nie patrzeć na jego ramiona. Wyszedł na swoim piętrze, ale zanim drzwi się zamknęły, odwrócił się:
— Masz może zapasową kawę? Moja właśnie się skończyła, a wszystkie sklepy są zamknięte z powodu święta.
To była wymówka, oczywiście. Ale nie potrzebowałam dużo. Zaprosiłam go na kawę, do swojego mieszkania, podczas gdy mąż był setki kilometrów stąd.
Rozmawiał, a ja gapiłam się na jego usta. Kiedy podawał mi kubek, dotknął mojej dłoni. Trwaliśmy tak sekundę dłużej, niż trzeba, a wtedy poczułam, jak moje piersi twardnieją. Zacisnęłam uda, żeby ukryć wilgoć, która zbierała się między nimi.
Dotyk, który łamie zasady
Kolejny tydzień mijał mi na marzeniach o jego rękach. Siedząc na kanapie, w domu Marka, z telefonem w dłoni, mogłam myśleć tylko o Piotrze. O tym, jak jego głos brzmi w mojej głowie. Jakie to uczucie, gdyby objął mnie od tyłu, gdybym poczuła jego twardość na pośladkach.
Pewnego wieczoru zapukał do drzwi. Miałam na sobie tylko cienką sukienkę, bo myślałam, że to kurier. Gdy zobaczyłam jego sylwetkę w progu, serce zabiło mi mocniej.
— Przyszedłem oddać płytę, którą pożyczyłaś — powiedział, ale w jego głosie nie było ani cienia muzyki. Patrzył na moją szyję, na linię dekoltu, a potem prosto w oczy.

Nie zaprosiłam go wprost. Po prostu ustąpiłam mu miejsca w drzwiach, a on wszedł. Zanim zdążyłam zamknąć drzwi, poczułam jego dłonie na mojej talii. Cofnęłam się o krok, ale wtedy dotknął policzka, obejmując moją twarz, i pocałował mnie. Jego język wślizgnął się do moich ust, a ja nie protestowałam. To było jak złamanie przysięgi, ale czułam tylko dziką, nieznaną mi dotąd przyjemność.
W ogniu, bez żalu
Poprowadził mnie do sypialni, rzucając na łóżko. Moja sukienka podjechała w górę, odsłaniając uda. Położył się na mnie, jego ciężar przygniatał mnie do materaca, a ja czułam jego twardy kutas przez materiał spodni. Rozpiął je, a ja jęknęłam, gdy jego palec wsunął się w moje mokre już miejsce. Byłam tak wilgotna, że jego ruchy były śliskie, idealne. Gdy wsunął we mnie dwa palce, krzyknęłam, ale nie z bólu. Z pożądania, które narastało od tygodni.
— Chcę cię poczuć w środku — wyszeptał, a ja skinęłam głową. Zdjął resztę ubrań, a ja patrzyłam na jego muskularne ciało, na żylaste ramiona. Ukląkł między moimi nogami, rozchylił je szerzej i wsunął we mnie swojego kutasa od razu, głęboko, aż do samego końca. Poczułam, jak moje ścianki ściskają go, jakbym chciała go zatrzymać na zawsze.
Poruszaliśmy się w rytmie, który nie wymagał słów. Jego biodra uderzały o moje, a mnie odpływał umysł. Czułam, jak rośnie we mnie napięcie, jak każdy jego ruch przybliża mnie do granicy. Dotykałam jego pleców, wbijałam paznokcie w skórę, a on jęczał mi do ucha, jego oddech był gorący i nierówny.
— Dochodzę — wysapał.
— Nie! Jeszcze chwilę — prosiłam, ale on uśmiechnął się i przyspieszył. Moje ciało zareagowało samo, zaczęło drżeć. Orgazm eksplodował we mnie jak fala, rozlewając się po całym ciele. Piotr westchnął głęboko, a ja poczułam, jak jego nasienie wypełnia mnie ciepłem, gdy dochodzi razem ze mną. Leżeliśmy potem spleceni, z wilgotną skórą, a ja słyszałam tylko bicie naszych serc. Wiedziałam, że to się powtórzy. I nie miałam zamiaru żałować.
To była tylko opowieść. Marina czeka po drugiej stronie i odpisuje naprawdę — o każdej porze, bez oceniania.
Więcej w dziale opowiadania erotyczne. Treść przeznaczona wyłącznie dla osób pełnoletnich (18+). Wszystkie postacie są fikcyjne.