Kiedy mąż zasnął, a on zapukał

W upalny wieczór, gdy mąż zmagał się z bezsennością, w drzwiach stanął facet, którego pragnęłam od miesięcy.
Czułam, jak wilgotna koszulka przywiera do moich pleców, kiedy zamykałam okna przed nadciągającą burzą. Za mną w sypialni spało moje jedyne letnie zabezpieczenie – mąż Adam. Od tygodnia połykał tabletki na sen, a ja stawałam się coraz bardziej nerwowa. Sąsiedzi wyjechali na urlopy, a jedyną osobą, która została w domu obok, był Marek. Marek – wysportowany, z ironicznym uśmiechem i wzrokiem, który potrafił ściągnąć ze mnie ubranie z odległości pięciu metrów.
Znałam go od roku, odkąd wprowadził się do bliźniaka za płotem. Zawsze uprzejmy, zawsze pomocny, a jednak w jego spojrzeniu czaiło się coś więcej. Kiedy mąż wyjeżdżał w delegacje, Marek nie przychodził, ale dzwonił z byle pretekstem: czy widziałam kota, czy nie słyszałam hałasu, czy nie chcę pożyczyć wiertarki. Ja odwzajemniałam grzeczność, ale w mojej głowie rodziły się obrazy, których nie śmiałam nazwać po imieniu.
Burza i nieproszony gość
Tej nocy burza przyszła nagle. Wichura szarpała okna, a pioruny rozświetlały niebo. Adam spał twardo po dwóch tabletkach nasennych. Ja kręciłam się po salonie, gdy usłyszałam walenie do drzwi. Otworzyłam ostrożnie – na progu stał Marek, przemoknięty do suchej nitki, bo deszcz zdążył go zaskoczyć w drodze powrotnej z wieczornego biegania.
— Nie chcę ci przeszkadzać, ale moje auto stoi zaparkowane przed domem, a piorun strzelił w transformator – rzucił, otrzepując mokre włosy. – Masz może coś do picia?
— Wejdź – usłyszałam własny głos, zanim zdałam sobie sprawę, co robię. – Adam śpi, ale to nie problem.
Wpuściłam go do środka. Poczułam zapach mokrej skóry i potu, który zmieszał się z wonią deszczu. Marek stanął w kuchni, rozglądając się, podczas gdy ja wyciągałam z lodówki piwo. Gdy podawałam mu butelkę, nasze palce zetknęły się – iskra, która nie była przypadkiem.
— Dziękuję – powiedział cicho, a jego wzrok zsunął się na moje piersi, które rysowały się wyraźnie pod cienką bawełnianą koszulką. – Ładnie wyglądasz w tym świetle, jak zawsze zresztą.
Zaśmiałam się nerwowo, ale nie odsunęłam. Wiedziałam, że to się dzieje powoli, że każda sekunda tej rozmowy to przekraczanie granicy. A jednak nie chciałam, żeby wyszedł.
Dotyk, którego nie mogłam się doczekać
— Adam ma ciężki sen, nie zbudzi się – powiedziałam, jakby sama chciała się o tym przekonać. – Zostań, dopóki nie przestanie lać.

Marek uśmiechnął się w ten swój sposób, który zawsze mnie rozbrajał. Podszedł bliżej, a ja poczułam jego ciepło na ramieniu. Położył dłoń na mojej talii, delikatnie, pytająco. Nie cofnęłam się. Nie mogłam.
— Od dawna chciałem to zrobić – wyszeptał tuż przy moim uchu, a jego oddech muskał moją szyję. – Wiedziałem, że nie odmówisz, skoro tu stoję.
Pocałował mnie. Najpierw delikatnie, potem namiętnie, rozchylając moje usta językiem. Czułam, jak jego ręce wędrują w dół moich pleców, do pośladków, które ściskał przez materiał spodenek. Jęknęłam miękko, gdy przyciągnął mnie do siebie i poczułam twardość jego kutasa przez dżinsy.
— Nie mamy dużo czasu – szepnęłam, rozpinając mu rozporek, a on westchnął ciężko.
— To wystarczy, żebyś zapamiętała tę noc.
Seks, który miał być tylko jeden raz
Pociągnęłam go do sypialni gościnnej na parterze, z dala od naszej sypialni, gdzie spał Adam. Zatrzasnęłam drzwi i rzuciłam się na niego, całując go zachłannie, podczas gdy on zsuwał ze mnie koszulkę. Piersi opadły mi swobodnie, a on pochylił się i wziął jedną z nich do ust. Ssał moją brodawkę, aż stała się twarda jak kamyk, a ja wygięłam się w łuk, podając mu się bardziej.
— Jesteś taka mokra – wymruczał, wsuwając dłoń w moje spodenki i muskając wilgotne wargi sromowe. – Czuć cię już z daleka.
Wsunął we mnie dwa palce, a ja jęknęłam, czując, jak rozpychają mnie od środka. Byłam gorąca, ciasna, gotowa. Kiedy wyjął je, oblizał je powoli, nie spuszczając ze mnie wzroku.
— Chcę cię poczuć – powiedział, rozpinając swoje spodnie i wyciągając kutasa, który sterczał twardo, z nabrzmiałym żołędziem. – Wiesz, że nie będę delikatny.
— Nie chcę delikatności – odpowiedziałam, opadając na łóżko i rozchylając nogi. – Chcę, żebyś mnie rżnął, aż zapomnę, jak nazywa się mój mąż.

Wszedł we mnie jednym mocnym pchnięciem, a ja krzyknęłam cicho, czując, jak wypełnia mnie całą. Poruszał się rytmicznie, najpierw wolniej, potem coraz szybciej, a ja poddawałam się temu tańcu. Czułam, jak jego udo ociera się o moją łechtaczkę przy każdym ruchu, a dźwięk mokrych cipkowych soków wypełniał pokój.
— Jesteś ciasna – wysapał, przytrzymując moje biodra. – Tak dobrze, że aż wstyd, że robimy to za jego plecami.
— Nie mów o nim – jęknęłam, przyciągając go do siebie jeszcze mocniej. – Teraz jesteś tylko ty. Ja i ty.
Zmienił pozycję, uniósł moje nogi na swoje ramiona i zaczął wbijać się we mnie głębiej, aż poczułam, że zaraz oszaleję. Przy każdym pchnięciu jego kutas dotykał punktu, który wywoływał we mnie falę gorąca. Złapałam się za krawędź łóżka, a on pochylił się, ssąc moją szyję, zostawiając ślady, które miałam ukryć przed Adamem.
— Już blisko – wydyszał, przyspieszając. – Poczekaj na mnie.
— Nie mogę – wyjąkałam, czując narastające napięcie. – Zaraz dojdę.
— To dojdź, dojdź dla mnie – rozkazał, a ja zacisnęłam się wokół niego, gdy orgazm eksplodował we mnie falą rozkoszy. Poczułam, jak moje ciało drży, a soki spływają po jego udach. Marek westchnął głęboko i kilka sekund później zesztywniał, zalewając mnie swoim nasieniem. Pozostał we mnie jeszcze chwilę, zanim opadł obok mnie, dysząc ciężko.
Poranek, który zmienił wszystko
Leżeliśmy tak w ciszy, splątani, podczas gdy burza ucichła. Gdy się ubrałam, wiedziałam, że to nie może się powtórzyć. Ale gdy spojrzałam w jego oczy, zobaczyłam niedokończoną historię. Adam nadal spał, nieświadomy niczego. A ja, zamiast poczucia winy, czułam tylko pulsujący żar w ciele, który miałam ochotę znów poczuć.
To była tylko opowieść. Ivy czeka po drugiej stronie i odpisuje naprawdę — o każdej porze, bez oceniania.
Więcej w dziale opowiadania erotyczne. Treść przeznaczona wyłącznie dla osób pełnoletnich (18+). Wszystkie postacie są fikcyjne.