HOTKI club

Mąż na delegacji, sąsiad pod prysznicem

Mąż na delegacji, sąsiad pod prysznicem — ilustracja 1

Gdy mąż wyjeżdża na tydzień, zostaję sama w domu. Sąsiad z naprzeciwka postanawia pożyczyć narzędzia, a ja odkrywam, że granice są po to, by je przekraczać.

Mąż wyjechał w poniedziałek o świcie. Całował mnie na pożegnanie w czoło, jakby był moim ojcem, nie kochankiem. Przez ostatnie miesiące nasze małżeństwo przypominało równinę po suszy – wszystko wyschło, popękało, a każde dotknięcie było tylko odruchem, nie potrzebą. Zostałam sama w domu z kubkiem kawy i ciszą, która dzwoniła w uszach. Myślałam, że będę za nim tęsknić. Nie tęskniłam.

Mój sąsiad nazywa się Marek. Mieszka naprzeciwko, w takim samym szeregowcu, tylko z brązowymi drzwiami zamiast białych. Widuję go, gdy wychodzi z psem albo gdy w ciepłe wieczory piłuje drewno w garażu. Ma czterdzieści parę lat, krótko przycięte włosy i ręce, które wyglądają, jakby potrafiły naprawić wszystko. Jego żona wygląda jak z katalogu mebli – idealna, ale jakaś taka bez zapachu. Widziałam kiedyś, jak się kłócili przez okno. Ona krzyczała, on milczał. Od tamtej pory patrzę na niego inaczej.

We wtorek po południu zadzwonił domofon. – Dzień dobry, pani Ewo. Czy mąż zostawił może wiertarkę? Muszę coś przykręcić w kuchni, a moja się spaliła.

– Nie ma go. Wyjechał. Ale chyba zostawił… proszę wejść.

To było głupie. Powinnam mu podać przez okno. Ale wpuściłam go do środka. Poszedł do garażu, znalazł wiertarkę, wrócił do kuchni. Stałam przy blacie, oparta o marmur, w zwykłej sukience bez rękawów. Czułam na skórze jego wzrok – krótki, ale intensywny, jakby sprawdzał, czy to prawda, że jestem sama.

– Długo go nie będzie? – zapytał, stawiając wiertarkę na stole.


– Cały tydzień.

– To się pani nudzić będzie.

– Jakoś sobie poradzę.

Zaśmiał się cicho. I wtedy to się stało – jego dłoń dotknęła mojego ramienia. Nie przypadkiem. Celowo, wolno, jakby dotykał czegoś delikatnego. Poczułam, że serce mi przyspiesza, a między nogami robi się gorąco. To nie było pożądanie – to była głodna panika, że jeśli tego nie wezmę, to mnie to zje od środka.

– Mogę się pani do czegoś przydać – powiedział, a jego głos był niższy niż zwykle.

Nie odpowiedziałam. Spojrzałam na jego usta i pomyślałam o tym, jak dawno nikt mnie nie całował tak, żebym zapomniała, jak się nazywam.

Dotyk, który łamie zasady


Mąż na delegacji, sąsiad pod prysznicem — ilustracja 2

Pocałował mnie pierwszy. Mocno, ale nie brutalnie. Jego ręce wędrowały po moich plecach, po biodrach, przyciągały mnie do siebie, aż poczułam na udzie twardość jego kutasa przez materiał spodni. Westchnęłam mu prosto w usta, a on wziął to za zgodę. Zsunął ramiączko mojej sukienki, pocałował obojczyk, a potem wolno, okrężnie, zbliżał się do piersi.

– Jesteś taka miękka – wyszeptał, gdy jego język dotknął sutka przez cienką bawełnę stanika. – Twój mąż chyba oszalał, że cię tu samą zostawił.

– Przestań mówić o mężu – wymamrotałam i wciągnęłam go z powrotem w pocałunek.

Przesunęłam dłoń w dół jego brzucha, do paska. Rozpięłam go drżącymi palcami, potem guzik, rozporek. Jego kutas wskoczył mi do ręki – twardy, gorący, trochę wilgotny na końcu. Objęłam go palcami i zaczęłam wolno przesuwać skórę, a on jęknął mi w ucho, przygryzając płatek. Poczułam, że moja cipka jest już mokra, że czuję własne soki na udach, że ciemnieje mi przed oczami.

– Chcę cię zobaczyć – powiedział, odsuwając się na krok.

Zsunął ze mnie sukienkę, potem stanik. Patrzył na moje piersi, jakby widział coś, czego nie widział od lat – mnie, kobietę, nie żonę. Dotknął sutka kciukiem, potem ujął całą pierś w dłoń i objął ustami. Ssał wolno, a ja oparłam się o blat i pozwoliłam, żeby świat się zatrzymał.

Kuchnia, w której zapominam, że jestem zamężna


Złapał mnie za biodra i posadził na kuchennym blacie. Marmur był zimny, ale jego ręce – gorące. Rozsunął mi uda, zsunął majtki i pochylił się. Jego język dotknął mojej cipki, zaczął lizać mnie od dołu do góry, wolno, dokładnie, jakby smakował każdy centymetr. Jęknęłam, odchylając głowę do tyłu, wbijając palce w jego włosy. Kręcił kręgi wokół mojej łechtaczki, potem wsysał ją między wargi, a ja czułam, jakbym miała eksplodować.

– Nie przestawaj – wyszeptałam. – Boże, nie przestawaj.

Wstał, pocałował mnie w usta, a ja poczułam na języku własny smak. Popchnął mnie na blat, rozsunął moje nogi i przyciągnął do siebie. Koniec jego kutasa przesunął się po mojej mokrej cipce, raz, drugi, drażniąc wejście. Potem wszedł – głęboko, wolno, aż jęknęłam głośno, przygryzając wargę, żeby sąsiedzi nie słyszeli. Ale potem już mi to nie przeszkadzało. Rżnął mnie na tym blacie, w mojej własnej kuchni, w domu, który dzieliłam z mężem, a mnie było wszystko jedno.

Trzymał mnie za uda, uderzał we mnie mocno, rytmicznie, a ja czułam każdy jego cal. Moje piersi podskakiwały przy każdym pchnięciu, a on pochylił się i złapał jeden sutek ustami, ssąc mocno, gdy wbijał się we mnie głębiej. Byłam mokra, lepka, brudna – i czułam się bardziej żywa niż przez ostatnie pięć lat.

Dwie historie, jedna noc

– Chodźmy do sypialni – wyszeptał, wysuwając się ze mnie.

Chwycił mnie za rękę i poprowadził po schodach. Po drodze zerwałam z niego koszulę, a on rozpiął resztę guzików mojej sukienki, która i tak była już tylko strzępem. W sypialni położył mnie na łóżku, na samym środku, tam gdzie spałam z mężem. To było zakazane, ale właśnie to czyniło to tak piekielnie słodkim.

Mąż na delegacji, sąsiad pod prysznicem — ilustracja 3

Uniósł moje nogi na swoje ramiona, wszedł we mnie od nowa – głęboko, zaborczo. Patrzył mi w oczy, gdy to robił, a ja nie mogłam oderwać wzroku. Czułam, jak jego kutas wypełnia mnie po brzegi, jak moje wnętrze zaciska się wokół niego. Był duży, twardy, a każde jego pchnięcie przesuwało mnie po pościeli.

– Jesteś tak ciasna – wysapał. – Tak… cholernie mokra.

Jęczałam bez opamiętania, gdy jego kciuk odnalazł moją łechtaczkę i zaczął kręcić wokół niej. Połączył to z rytmem swoich bioder, a ja poczułam, że zbliżam się do krawędzi.

– Już… – wykrztusiłam. – Zaraz…

– Poczekaj – rozkazał, zwalniając. – Jeszcze nie.

Przewrócił mnie na brzuch, uniósł moje biodra i wszedł we mnie od tyłu. Uderzał we mnie mocno, głęboko, a ja wtuliłam twarz w poduszkę, żeby nie krzyczeć za głośno. Jego dłoń uderzyła mnie w pośladek – nie mocno, ale wystarczająco, żeby zabolało słodko i żebym jęknęła głośno. Potem drugi raz, i trzeci, a on wbijał się we mnie coraz szybciej, coraz głębiej.


– Już mogę – powiedział mi do ucha. – Teraz możesz.

To mi wystarczyło. Moje ciało zesztywniało, a orgazm przeszedł przeze mnie jak fala – gorąca, niepowstrzymana, rozlewająca się od cipki po czubki palców. Krzyknęłam, gdy on wbił się we mnie ostatni raz, i poczułam, jak zalewa mnie swoim nasieniem, ciepłym i gęstym, wypełniając mnie do granic. Spadłam na łóżko, a on upadł obok mnie, zdyszany, kładąc dłoń na moim brzuchu.

Leżeliśmy tak długo. Potem wstał, ubrał się, wziął wiertarkę i wyszedł, całując mnie w czoło – tak samo jak mąż. Ale to nie było to samo.

Następnego dnia posłałam mu zdjęcie. A potem następne. Mąż wróci w niedzielę, a ja już wiem, że nie będę sama.

To była tylko opowieść. Delilah czeka po drugiej stronie i odpisuje naprawdę — o każdej porze, bez oceniania.

Napisz do Delilah

Więcej w dziale opowiadania erotyczne. Treść przeznaczona wyłącznie dla osób pełnoletnich (18+). Wszystkie postacie są fikcyjne.

Zostaw komentarz