Noc, którą miała zachować dla niego

Gdy mąż wyjeżdża na dwa tygodnie, ona sama wkłada klucz do zamka sąsiada, szukając czegoś więcej niż tylko zapomnianego listu.
Wiedziałam, że nie powinnam tam iść. Ale kiedy jego BMW zniknęło za rogiem, a w domu zrobiło się cicho i pusto, poczułam, że ściany mnie dławią. Zostałam sama z myślami, które od tygodni krążyły wokół Piotra z naprzeciwka.
Znałam go tylko z widzenia. Widziałam, jak rano wychodził po gazetę, jak poprawiał kołnierzyk koszuli, jak uśmiechał się do swoich kwiatów na balkonie. I jak patrzył na mnie, gdy myślał, że nie widzę.
Dziś, gdy nasze spojrzenia spotkały się na klatce schodowej, zatrzymał się. Uśmiechnął i powiedział:
— Masz coś dla mnie? Bo ja mam coś dla ciebie.
Wcisnął mi w rękę list. Na kopercie było tylko „Dla Ewy”. Moje serce przyspieszyło, gdy zrozumiałam, że to jego pismo. Wiedziałam, że to przekroczenie granicy, ale nie potrafiłam się powstrzymać.
Wieczorem, gdy mąż był już w hotelu, rozdarłam kopertę. W środku był tylko jeden numer telefonu i dopisek: „Zadzwoń, jak będziesz sama. Chcę ci coś pokazać”.
Wahałam się długo. Ale ciekawość i napięcie, które czułam w dole brzucha, były silniejsze. Wybrałam numer. Odebrał po pierwszym sygnale.
— Cześć, Ewo. Wiedziałem, że zadzwonisz.
— Skąd masz mój numer? — zapytałam, choć odpowiedź była oczywista. Od dawna się obserwowaliśmy.
— To bez znaczenia. Masz ochotę na lampkę wina? U mnie. Nikt nie będzie nam przeszkadzał — powiedział cicho, jakby to była tajemnica.

I poszłam. Wzięłam klucz, który mi zostawił, i przeszłam przez korytarz. Serce łomotało mi w piersi, gdy przekręcałam zamek. Jego mieszkanie pachniało męskimi perfumami i świeżą kawą. Stał przy oknie, odwrócony, w rozpiętej koszuli. Gdy się obrócił, zobaczyłam w jego oczach coś, co znałam z własnych snów.
— Nie boisz się? — zapytał, podchodząc bliżej.
— Powinnam — odpowiedziałam, ale nie cofnęłam się.
Usiedliśmy na kanapie. Jego dłoń spoczęła na moim kolanie, a ja poczułam, jakby dotykał mnie prąd. Mówił o tym, jak patrzył na mnie przez okno, gdy podlewałam kwiaty, jak wyobrażał sobie, że dotykam siebie w nocy, gdy męża nie ma w domu. Każde słowo było jak pieszczota.
— Chcę cię dotknąć — powiedział w końcu, a jego głos był niski i chrapliwy. — Chcę wiedzieć, jak smakujesz.
Nie czekał na odpowiedź. Przyciągnął mnie do siebie, a jego usta znalazły moje. Całował mnie tak, jakby chciał mnie wypić. Jego ręce wędrowały po moich plecach, po biodrach, wsuwały się pod bluzkę. Gdy dotknął mojej piersi, jęknęłam mu prosto w usta.
— Cicho — wyszeptał, przesuwając dłonią po moim udzie. — Nie chcesz, żeby ktoś usłyszał.
Rozebrał mnie powoli, jakby smakował każdy centymetr mojej skóry. Gdy zostałam tylko w koronkowych majtkach, położył mnie na dywanie. Jego język zjechał po moim brzuchu, a gdy dotarł do wilgotnego materiału, przesunął go na bok i wbił się we mnie.
Jęczałam, gdy lizał moją cipkę, ssąc łechtaczkę, aż poczułam, że nogi mi drżą. Wsunął we mnie dwa palce, a ja wygięłam się w łuk, błagając o więcej. Uwielbiałam to, że robił to tak bezczelnie, że jego żona spała dwa piętra wyżej, że mój mąż był daleko i że właśnie zdradzałam wszystko, co obiecałam.
— Weź mnie — wysapałam, gdy wstał i rozpiął spodnie. Jego kutas był twardy, nabrzmiały, z kroplą na końcu. Popchnął mnie na kolana i wsunął głęboko, od razu. Krzyknęłam, gdy wypełnił mnie całą.

— Jesteś mokra jak cholera — mruknął, rżnąc mnie mocno, trzymając za biodra. Czułam, jak jego jądra uderzają o moje uda. Był brutalny, ale dokładnie taki, jakiego potrzebowałam.
— Tak, kurwa, tak! — jęczałam, gdy zmienił pozycję. Położył mnie na brzuchu, uniósł moje pośladki i wbił się we mnie od tyłu. Widziałam jego odbicie w lustrze, gdy mnie pieprzył, patrząc na mnie z góry.
Trwało to wieki. Zmieniał tempo, zwalniał, przyspieszał, aż myślałam, że oszaleję. W końcu odwrócił mnie na plecy, rozłożył moje nogi szeroko i wszedł we mnie powoli, do samego końca. Patrzył mi w oczy, gdy poruszał się we mnie miarowo, a ja czułam, że zaraz pęknę.
— Dojdź dla mnie — rozkazał, a ja nie mogłam się oprzeć.
Orgazm wstrząsnął mną całą, a ja poczułam, jak moje wnętrze ściska jego kutasa. Wydał z siebie gardłowy jęk, a po chwili poczułam, jak wypełnia mnie gorącym nasieniem. Opadliśmy na siebie, mokrzy i zmęczeni, a ja wiedziałam, że to nie był koniec.
Gdy wracałam do domu, na palcach, z jego zapachem na skórze, zobaczyłam wiadomość od męża: „Kocham Cię, śpij dobrze”. Odpisałam „Ty też”, a potem weszłam pod prysznic, myśląc o tym, że jutro znów pójdę do Piotra.
A klucz, który mi dał, wsunęłam głęboko do kieszeni.
To była tylko opowieść. Katana czeka po drugiej stronie i odpisuje naprawdę — o każdej porze, bez oceniania.
Więcej w dziale opowiadania erotyczne. Treść przeznaczona wyłącznie dla osób pełnoletnich (18+). Wszystkie postacie są fikcyjne.