HOTKI club

Smak zakazanego popołudnia

Opowiadanie z kategorii Zdrada — Smak zakazanego popołudnia

Gdy Marek wyjeżdża służbowo, Anka znajduje się w ramionach Wiktora, a ich popołudniowa kawa zmienia się w grę, która łamie wszystkie zasady.

Marek wyjechał na trzy dni do Berlina. Zostałam sama w mieszkaniu, które dopiero co urządziliśmy, z nową kanapą, której nawet nie zdążyliśmy porządnie wypróbować, i z myślami, które nie powinny tam trafić. Wiktor był sąsiadem z naprzeciwka, młodszym ode mnie o pięć lat, zawsze uśmiechniętym, zawsze patrzącym odrobinę za długo, gdy przecinaliśmy się na klatce schodowej.

— Kawy? — zapytał, gdy zobaczył mnie w niedzielne popołudnie na dole, z torbą zakupów i włosami rozwianymi od wiatru.

Miałam mu odmówić. Zamiast tego skinęłam głową i poszłam za nim do jego kawalerki, pachnącej świeżo parzoną kawą i męskimi perfumami.


Jego mieszkanie było minimalistyczne, bez zbędnych ozdób, z jednym wielkim oknem wychodzącym na podwórko. Usiadł naprzeciwko, obserwując mnie znad filiżanki, i przez chwilę milczeliśmy, słuchając tylko szumu ekspresu.

— Masz na imię Anka, prawda? — zapytał w końcu. Mówił cicho, jakbyśmy znali się od lat.

— Tak. A ty jesteś Wiktor.

— Wiktor. — Uśmiechnął się, a ja poczułam, że to nie jest zwykła rozmowa. Jego wzrok zjechał na moje usta, potem na dekolt, który odsłaniał kawałek ramienia w luźnym swetrze.

— Marek wyjechał? — zapytał bez ogródek.

— Na trzy dni.

— Trzy dni to długo.

Nie odpowiedziałam. Poczułam, jak między nami gęstnieje powietrze, jakby każda sekunda milczenia była zaproszeniem.


Opowiadanie z kategorii Zdrada — Smak zakazanego popołudnia

Przesunęłam się na kanapie, udając, że szukam wygodniejszej pozycji. On wstał, podszedł do kredensu, sięgnął po butelkę czerwonego wina, otworzył ją jednym płynnym ruchem i nalał mi do kieliszka.

— Wino, kawa, teraz ty — powiedziałam, śmiejąc się nerwowo.

— Lubię patrzeć, jak pijesz. — Jego głos miał w sobie coś, co sprawiło, że przełknęłam ślinę. Wypiłam łyk, czując, jak słodki smak rozlewa się na języku, a on obserwował moje gardło przy każdym przełknięciu.

— Masz ładne usta — powiedział, nachylając się. — Zawsze to zauważam, gdy widzę cię na korytarzu.

— To nie jest dobry pomysł — wyszeptałam, ale moje ciało mówiło co innego. Czułam ciepło między udami, gdy jego dłoń opadła na moje kolano przez materiał spodni.

— Wiem. — Uśmiechnął się, nie cofając ręki. — Ale to nie znaczy, że nie chcę więcej.


Przesunął dłoń wyżej, po wewnętrznej stronie uda, zatrzymując się na brzegu materiału. Moje serce biło szybko, a on patrzył mi w oczy, czekając na zgodę. Zamiast słów, uniosłam biodra, poddając się jego dotykowi.

— Rozbierz mnie — powiedziałam cicho, a on posłuchał natychmiast. Zsunął ze mnie sweter, potem bluzkę, zostawiając samą w staniku. Jego palce były zręczne, rozpiął go jednym ruchem i zsunął mi z ramion, odsłaniając piersi, które od razu odpowiedziały na chłód powietrza.

— Piękne — wyszeptał, dotykając językiem brodawki, a ja wygięłam plecy, czując, jak narastające napięcie rozlewa się po całym ciele.

— Chodź tu — powiedział, ściągając ze mnie spodnie i figi. Zostałam całkiem naga przed nim, czując jego wzrok na sobie, na mokrej szparze między nogami, która pulsowała w rytmie serca.

— Zobacz, jaka jesteś mokra — mruknął, przykładając palec do mojej cipki i rozprowadzając wilgoć wokół łechtaczki. — Dasz mi więcej?

— Tak — wysapałam, a on wsunął we mnie dwa palce, zginając je w środku. Poczułam, jak się rozszerzam, jak jego ruchy stają się szybsze, głębsze, a ja krzyczę, gdy jego kciuk napiera na łechtaczkę.


Opowiadanie z kategorii Zdrada — Smak zakazanego popołudnia

— Chcę cię poczuć w środku — powiedziałam, gdy doprowadził mnie na skraj, a on rozerwał folijkę i nałożył kondom. Położył mnie na plecach, rozsunął moje uda i wbił się we mnie jednym długim pchnięciem. Poczułam, jak jego kutas wypełnia mnie po brzegi, jak moje ścianki zaciskają się wokół niego, wilgotne i gorące.

— Tak, bierz mnie — jęczałam, a on rytmicznie poruszał biodrami, coraz szybciej, coraz głębiej. Trzymał moje biodra mocno, przyciągając mnie do siebie przy każdym uderzeniu, a moje piersi podskakiwały w rytmie jego ruchów.

— Patrz na mnie — rozkazał, a ja otworzyłam oczy, widząc nad sobą jego skupioną twarz, wilgotną z wysiłku. Ssał moją szyję, gryzł delikatnie w ramię, a ja czułam, jak narasta we mnie orgazm, jak fala gorąca zbliża się do powierzchni.

— Nie przestawaj — wykrztusiłam, a on przyśpieszył, uderzając głęboko, aż poczułam, jak moje ciało napina się i uwalnia falami przyjemności, zaciskając się wokół niego.

— Tak, dochodzę — zawył, a ja poczułam, jak gorący strumień wypełnia kondom, jak jego rzężenia mieszają się z moimi jękami.


Po wszystkim leżeliśmy obok siebie, jego dłoń spoczywała na moim brzuchu, a ja wpatrywałam się w sufit, myśląc o tym, że za dwa dni Marek wróci, a ja znów będę udawała, że to popołudnie nigdy nie miało miejsca. Wiktor przewrócił się na bok, pocałował mnie w czoło.

— Jeszcze przyjdziesz? — zapytał.

— Nie powinnam — odpowiedziałam, ale głos mi zadrżał.

— To wróć, gdy zechcesz. — Uśmiechnął się, a ja wiedziałam, że to nie koniec. Zsunęłam figi z powrotem, założyłam bluzkę, ale smak jego skóry został na moich ustach, a zakazane popołudnie w pamięci.

To była tylko opowieść. Amara czeka po drugiej stronie i odpisuje naprawdę — o każdej porze, bez oceniania.

Napisz do Amara

Więcej w dziale opowiadania erotyczne. Treść przeznaczona wyłącznie dla osób pełnoletnich (18+). Wszystkie postacie są fikcyjne.

Zostaw komentarz